List do Redaktora Naczelnego Gazety Krakowskiej



Nowy Sącz, 20 grudnia 2010r


Wiesław Skrabacz
Proboszcz parafii
Żeleźnikowa Wielka 3
33-335 Nawojowa

Pan
Tomasz Lachowicz
Redaktor Naczelny
Gazeta Krakowska



    W związku z ukazaniem się w wydaniu Gazety Krakowskiej - Polska The Times z 10 grudnia 2010r. artykułu pod tytułem "Proboszcz znalazł diabła we wsi Żeleźnikowa Mała", w którym moja osoba została przedstawiona w fałszywym świetle, a opisane wydarzenia nie miały miejsca lub miały inny niż podany tam przebieg - wzywam Pana do zamieszczenia na łamach Gazety Krakowskiej mojej odpowiedzi.
Zgodnie z art. 31 ustawy z dnia 26.01.1984r. Prawo prasowe (Dz. U. nr 5, poz. 24 ze zm.) na wniosek zainteresowanej osoby fizycznej (...) redaktor naczelny redakcji właściwego dziennika jest obowiązany opublikować bezpłatnie:
    1) rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej,
    2) rzeczową odpowiedź na stwierdzenie zagrażające dobrom osobistym.
W razie wpłynięcia takiego wniosku, zgodnie z art. 32 ust. 1 pkt 1 sprostowanie lub odpowiedź należy opublikować w dzienniku - w ciągu 7 dni od dnia otrzymania sprostowania lub odpowiedzi.

    Informuję, że treści zawarte w powołanym artykule, opracowanym przez Panią redaktor Martę Paluch zostały przedstawione całkowicie jednostronnie, wbrew zaleceniom etyki dziennikarskiej wyrażonym m.in. w art. 12 ust. 1 powołanej ustawy, zgodnie z którym dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło.
    Przedstawienie mnie, proboszcza jednej z podsądeckich parafii, w sposób jednostronny i niezgodny z prawdą, w sposób, który naraził mnie, jako osobę publiczną na utratę pozytywnego wizerunku i zaufania osób z mojego otoczenia, stanowi naruszenie moich dóbr osobistych w rozumieniu art. 23 kodeksu cywilnego.
Ponadto wydarzenia tam przedstawione miały zupełnie inny przebieg niż opisany, lub nie miały wcale miejsca. W tej sytuacji oczekuję, że moje oświadczenie, stanowiące załącznik do niniejszego pisma zostanie zamieszczone na pierwszej stronie wydania Gazety Krakowskiej z najbliższego po wpłynięciu do Pana niniejszego pisma - wydaniu piątkowym - w wydaniu gazety ogólnopolskim, a nie tylko nowosądeckim.

    Ponadto oczekuję że redaktor, która napisała ten artykuł - z własnej inicjatywy zamieści własne sprostowanie i przeprosi mnie na łamach Państwa dziennika. Domagam się również zamieszczenia w całości na łamach Gazety Krakowskiej oświadczenia członków Rady Parafialnej przy parafii rzym. - kat w Żeleźnikowej Wielkiej pw. św. Michała Archanioła - przesłanego w załączniku i dostępnego na stronie internetowej parafii.
Działania te powinny mieć miejsce w najbliższym po wpłynięciu do Pana niniejszego pisma - ogólnopolskim wydaniu piątkowym dziennika.

    O ile moje żądania nie zostaną spełnione, wystąpię na drogę procesu cywilnego przeciwko redakcji i Pani redaktor Marcie Paluch o ochronę dóbr osobistych w trybie art. 24 kodeksu cywilnego - do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, Wydziału I Cywilnego.


OŚWIADCZENIE KSIĘDZA PROBOSZCZA



    W związku z ukazaniem się w wydaniu Gazety Krakowskiej - Polska The Times z 10 grudnia 2010r artykułu pod tytułem "Ksiądz proboszcz znalazł diabła w Żeleźnikowej Małej", w którym moja osoba została przedstawiona w negatywnym świetle, a opisane wydarzenia nie miały miejsca lub miały inny, niż podany w artykule przebieg, oświadczam:
Opracowany przez redaktor p. Martę Paluch materiał został przedstawiony całkowicie jednostronnie i z pogwałceniem zasad etyki dziennikarskiej. P. Marta Paluch nie zachowała podstawowej rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiału prasowego. Podaje ona tylko jeden punkt widzenia dotyczący sprawy halloween, jako niewinnej zabawy, bez podjęcia próby zaznajomienia się z powszechnie dostępną, choćby na stronach internetu, wiedzą na temat genezy i przesłania tego tzw. "święta" i zagrożeń jakie może ono przynosić.
    Niektóre opisane przez p. Martę Paluch wydarzenia nie miały miejsca, lub miały inny niż podany w artykule przebieg, konkretnie zaś:
a) nieprawdą jest,
że mówiłem o zagrożeniach płynących ze świętowania halloween na kazaniach, informowałem o tym w ramach ogłoszeń.
b) nieprawdą jest,
że urządziłem projekcję filmu o halloween w kaplicy w Żeleźnikowej Małej gdyż owszem projekcja była tylko na spotkaniu Rady Parafialnej 21.11.2010r.
c) nieprawdą jest zatem,
że projekcja wspomnianego w artykule filmu "Piekielny ogień, diabły satanizm..." odbyła się z udziałem dzieci.
d) nieprawdziwy w wielu punktach jest
kalendarz zdarzeń podawany przez p. Martę Paluch, a wydawać by się mogło, że dziennikarz śledczy zna zasadę: "Namen, Daten, Fakten".
e) nieprawdziwe są
przytoczone w artykule fragmenty listu Rady Rodziców i Grona Pedagogicznego do mnie. Ubolewam, że p. M. Paluch najwyraźniej nie chciała go przytoczyć w oryginalnym, rzeczywistym brzmieniu tylko posługuje się anonimową wypowiedzią, która nie oddaje wiarygodnie treści tegoż listu. Taka postawa nosi znamiona manipulacji.
f) nieprawdziwą jest,
przytoczona w artykule, relacja matek o spotkaniu ze mną w dniu 4.12.2010 roku w kancelarii parafialnej.
g) wiele słów, które włożono w moje usta, nigdy nie padło,
np. "Córko, ja cię wyciągnę z rąk szatana";
" Czy chcecie, aby wasze dzieci pochylały się nad grobami jako sataniści..."
chociaż jestem w stanie zrozumieć, że takie słowa doskonale korespondują z przyjętą z góry przez p. Martę Paluch tezą o proboszczu z Żeleźnikowej Małej, który znalazł diabła.

h) nieprawdą jest,
abym "wyzywał"- jak pisze p. Marta Paluch - kogokolwiek, czy komukolwiek groził odmową posługi kapłańskiej. O ewentualnej odmowie posługi w Kościele Katolickim decydują zasady prawa kanonicznego.
i) nadto p. Marta Paluch podaje w swoim artykule zupełnie fałszywy kontekst sprawy sprzed roku, dotyczący sklepu z alkoholem w pobliżu kaplicy. Biorąc pod uwagę etykę dziennikarską zdumiewa fakt, że Pani Redaktor wylewa łzy z powodu rzekomej, niczym nieudokumentowanej nerwicy właścicielki punktu sprzedaży alkoholu, a nie wspomniała ani słowem o nerwicy matek i tragedii dzieci cierpiących z powodu alkoholizmu ojców i synów. Jak wielkie są to problemy mogłem doświadczyć pracując społecznie w miejskich i gminnych komisjach przeciwdziałania patologiom społecznym w moich poprzednich parafiach.
W oparciu o to moje doświadczenie, chętnie pomogę Pani Redaktor zapoznać się z ogromem ludzkiego cierpienia, powodowanym przez alkoholizm.
j) Budując mit o rzekomym zastraszaniu wiernych przeze mnie, Pani Redaktor nie zauważa, że list do mnie został podpisany przez kilkanaście osób, które nie bały się jednak owego wiejskiego proboszczowskiego terroru. Z punku widzenia rzetelności dziennikarskiego warsztatu należało się opierać na ich opinii, pani Redaktor jednak było najwyraźniej na rękę posiłkowanie się anonimowymi wypowiedziami, by ich autorom móc włożyć w usta słowa pasujące do negatywnego tonu artykułu i z góry przyjętej tezy. Mnie natomiast przedstawiono z imienia i nazwiska, w świetle, które naraziło mnie na utratę dobrego imienia i zaufania osób z mojego otoczenia, szczególnie parafian, wśród których pracuję.
Dochodzimy do absurdu, w którym (w imię tzw. dziennikarskiej rzetelności?), p. Marta Paluch wystawia mnie z imienia i nazwiska nierzetelnym i kłamliwym w wielu punktach artykułem, na osąd publiczny, a równocześnie chowa się za anonimowymi rozmówcami. Jedyną zacytowaną w tekście obiektywną wypowiedź na mój temat zdyskredytowała komentarzem, że wójt i tak "musi" lubić proboszcza.

    Na koniec wyrażam ubolewanie, że p. Paluch obraża moich parafian pisząc jakoby ufali swojemu proboszczowi, jedynie dlatego, że są "ludźmi prostymi" - taki sposób definiowania relacji duszpasterza i wiernych wydaje się odzwierciedlać ideę religii postrzeganej według ideologii marksistowskiej jako "opium dla ludu".     Liczę, że Gazeta Krakowska w imię podstawowej zasady rzymskiego prawa procesowego audiatur et altera pars, (Niechaj druga strona też zostanie wysłuchana) opublikuje moje sprostowanie. Jest to podstawowy warunek zaniechania przeze mnie dalszych kroków dochodzenia do prawdy na temat parafii i mojej osoby.

Z wyrazami szacunku ks. Proboszcz



OŚWIADCZENIE RADY PARAFIALNEJ



Oświadczenie Rady Parafialnej w Żeleźnikowej Wielkiej

10 XII 2010r. na łamach Gazety Krakowskiej ukazał się artykuł autorstwa pani Marty Paluch pt. "Proboszcz znalazł diabła we wsi Żeleźnikowa Mała", w którym nasz ks. Proboszcz Wiesław Skrabacz został przedstawiony w bardzo negatywnym i krzywdzącym świetle.
Jako nasz duszpasterz wyraził słowo oburzenia, że na terenie naszej parafii a dokładnie w Szkole Podstawowej w Żeleźnikowej Małej w dniu 27.10.2010 r. tj. w środę przed uroczystością Wszystkich Świętych miała miejsce zabawa HALLOWEEN. Zorganizowana została dla dzieci przez nauczycielkę języka angielskiego.
Naszym zdaniem ks. Proboszcz miał nie tylko prawo ale wręcz obowiązek wyrazić publicznie swe oburzenie wobec zaistniałej sytuacji tym bardziej, że wcześniej ks. Katecheta uczący w tej szkole prosił, aby nie urządzać tego typu zabawy. Po stanowczej negacji ks. Proboszcza wyrażonej w ramach ogłoszeń parafialnych w dniu 31 października w Kościele Parafialnym w Żeleźnikowej Wielkiej i 1 listopada w Kaplicy w Żeleźnikowej Małej, Rada Pedagogiczna i Rada Rodziców ze Szkoły Podstawowej w Żeleźnikowej Małej wystosowała list do ks. Proboszcza, w którym zażądała sprostowania na ambonie w czasie Mszy Świętej wypowiedzianych słów oraz domagała się przeprosin.
Ów list przy najbliższej sposobności ks. Proboszcz odesłał do szkoły gdyż uznał, że nie poczuwa się do zarzutów w nim zawartych.
Na tę okoliczność ks. Proboszcz odwołał się do nas na nadzwyczajnym spotkaniu Rady Parafialnej w dniu 21 XI 2010r. przedstawiając całą zaistniałą sytuację. Przedstawiono wtedy za sprawą pani Marty Skrzymowskiej zagrożenia płynące ze zła jakie niesie zjawisko HALLOWEEN. Po konsultacji z nami ks. Proboszcz postanowił, że dnia 28 listopada przed Mszą św. na Małej Żeleźnikowej przybliży istotę HALLOWEEN. Poprosił o przedstawienie tego problemu członka Rady Parafialnej panią Martę Skrzymowską katechetkę Szkoły Średniej (misja kanoniczna). Pani Marta podczas prelekcji ukazała historię tego zjawiska, oraz zagrożenia jakie z niego płyną.
Po prelekcji ks. Proboszcz odczytał kopię odesłanego wcześniej listu oraz przedstawił swoje oświadczenie, w którym uzasadnił, iż
"Postąpiłem tak jak zawsze, gdy jest taka potrzeba (a w tym przypadku niestety była), gdzie na zło trzeba reagować bezwzględnie niezależnie, kto je czyni, tym bardziej, że taka sytuacja grozi zgorszeniu dzieci i wciąganie ich w szatańskie zabawy w dzieciństwie jest wielce niegodziwe".
Uważamy, iż ks. Proboszcz zrobił wszystko co słuszne, aby całą sprawę zakończyć. Nieusatysfakcjonowani obrotem sprawy rodzice i Grono Pedagogiczne stwierdzając, iż "chyba tylko media mogą pomóc" - (cytat za Gazetą Krakowską) - poinformowali o całym zajściu prasę. Następstwem tego 10 XII 2010 r. ukazał się ten szkalujący i oczerniający ks. Proboszcza artykuł, który był bardzo tendencyjny i jednostronny.

My jako Rada Parafialna znając całą sytuację i wypowiedzi ks. Proboszcza nie zgadzamy się z zarzutami zamieszczonymi w w/w artykule.
Dlatego poniżej chcemy odnieść się do konkretnych wypowiedzi z artykułu w naszym mniemaniu wielce nieprawdziwych.

Oto przykłady:
1. "Córko ja Cię wyciągnę z rąk szatana - powiedział i spojrzał na jedną z nauczycielek..."

Miało to być mówione 31 X podczas wszystkich mszy św. w ramach kazania (wszyscy wiemy, że nic takiego nie było powiedziane przez ks. Proboszcza. Każdy z nas był wtedy w kościele i słyszał, że te słowa nie padły). W tym dniu kazania głosił ks. Katecheta.

2."1 listopada przyjechał do kaplicy i wszystko powtórzył. Wziął też sobie panią chyba katechetkę z Nowego Sącza ...".
"Powiedziała, że od tego się potem robią sekty na cmentarzu, że miesza się do tego sex i szatan. Powiedziała, że młode dziewczyny zachodzą w ciążę, a potem dziecko zabijają i na cmentarzu chowają. I proszę się nie gniewać, powiedziała, proszę sobie wyobrazić tak to jest w tym satanizmie"
.

- Po pierwsze prelekcja nie odbyła się 1 listopada tylko 28 listopada w I Niedzielę Adwentu.
- Po drugie w kaplicy w Żeleźnikowej na początku prelegentka została przedstawiona przez ks. Proboszcza z imienia i nazwiska, i że jest przedstawicielką rady parafialnej i katechetką w Szkole Średniej w Nowym Sączu.
- Po trzecie w jej usta włożono słowa, których nie wypowiedziała. Zacytujemy to co powiedziała:
" W sposób szczególny zostało ono zawłaszczone przez satanistów, (jeden z odłamów satanizmu - sekta "Kościół Szatana" założony został w 1966r w San Fransisco). Sataniści łączą Noc Halloween (z 31 października na 1 listopada), z wieczorem tzw. "czarnych mszy" i orgii seksualnych, związanych z jednoczeniem się z demonami. Prowadzą w tym czasie diaboliczne obrzędy, podczas których składają krwawe ofiary ze zwierząt np. kotów czy psów i dzieci oraz dokonują rytualnych zabójstw. Szczególne przerażenie budzi to, że składa się ofiary z małych dzieci, najczęściej noworodków, które kobiety z grup satanistycznych rodzą specjalnie w tym celu."


3."Do prelekcji był puszczany film. Piekielny ogień, diabły, satanizm ...".

To wszystko nieprawda, gdyż fragment filmu był emitowany tylko na spotkaniu Rady Parafialnej w dniu 21 listopada. Nigdy w kaplicy! Natomiast ksiądz tylko odwołał się do strony internetowej www.ceszke.pl , gdzie można by było zasięgnąć więcej informacji na ten temat. Nie są prawdziwe zatem słowa w dalszej części artykułu że niby przy oglądaniu filmu:
" Piekielny ogień, diabły, satanizm (...). Było pełno ludzi. I sporo dzieci, które przecierały ze zdumienia oczy".

5. "Usłyszałam, że w Żeleźnikowej są sataniści i uczą pogańskimi metodami..." i dalej czytamy: "Czy chcecie, aby wasze dzieci pochylały się nad grobami jako sataniści..."
Nic takiego nie było powiedziane.

6. "Krzyczał, walił pięścią w ambonę..."
Całe spotkanie przed Mszą i w czasie jej trwania przebiegało w bardzo spokojnej, podniosłej atmosferze. Ksiądz i katechetka byli bardzo opanowani, nie było tam żadnego walenia w ambonę. Słowa były wcześniej - jak mówił do nas ks. Proboszcz - napisane i uprzednio skonsultowane z księżmi.

7. "krewna była wstrząśnięta tym kazaniem ..."
- Po pierwsze wtedy nie było kazania tylko był czytany list pasterski Ks. Biskupa Ordynariusza na temat rozpoczynającego się nowego roku liturgicznego.
- Przed Mszą Św. odbyła się prelekcja, która została zakończona odczytaniem listu jaki ksiądz otrzymał od nauczycieli i Rady Rodziców z oświadczeniem ks. Proboszcza z podaniem dwóch przykładów o opętaniu oraz o zdarzeniu jakie tamtejsi ludzie powinni mieć w pamięci kiedy to w zabawie z pozoru niewinnej wywoływano duchy w niedalekiej Nawojowej przed laty w tartaku.
- Na zakończenie Mszy Św. ks. Proboszcz odwołał się do kazania z poprzedniej niedzieli mówiącego o roli ojca. Sam ks. porównał się do ojca, jako "Ojca parafii", który ma obowiązek troszczyć się i chronić swe dzieci (parafian) od zła.


8. "Po pamiętnych kazaniach i prelekcjach nauczycielki rodzice poczuli się dotknięci oskarżeniami (...) wystosowaliśmy do księdza proboszcza list (...), że w naszej wsi nie odbywały się żadne satanistyczne praktyki i nie życzymy sobie żeby ksiądz nas wyzywał (...) chcemy od niego przeprosin. Ksiądz im nie odpowiedział."

Wszyscy wiemy, że list do księdza proboszcza był napisany wiele czasu wcześniej, a nie po prelekcji. Tydzień wcześniej w niedzielę Chrystusa Króla - 21 listopada odbyło spotkanie Rady Parafialnej i wtedy dowiedzieliśmy się o wysłanym liście do ks. Proboszcza.
Pisze w artykule, że " skserował ten list i rozdał członkom rady parafialnej (...)".
Przecież wszyscy pamiętamy, że ks. Proboszcz powiedział nam o tym liście a wcale go nikomu nie rozdawał tylko poprosił ks. Katechetę o odczytanie jego treści. Wynika z niego, że żadne treści przytoczone w artykule nie występowały w treści listu, który jest nam znany a był adresowany do ks. Proboszcza /do sprawdzenia/.

9. "już pół wsi go nie cierpi... On z synem chodzą do kościoła do pobliskiej wsi Nawojowej. (...) Chcę posłuchać normalnego kazania a nie pierdół o satanizmie i Halloween".

Każdy z nas może zaświadczyć, jak bogatą duchową treść mają kazania wygłaszane przez ks. Proboszcza. Jak wielką posiada ksiądz charyzmę i troskę o dobro parafii, oraz jak bardzo szanuje i ceni godność każdego człowieka. Za tą sprawą - zresztą anonimowo - stoi grupa nauczycielek w większości spoza parafii, które "wmanipulowały" część rodziców nakłaniając do takich niegodziwych zachowań. Jest to pewna grupa mieszkańców Małej Żeleźnikowej skoncentrowana wokół kilku rodzin tam mieszkających. Znając ks. Proboszcza należy sądzić, że kolęda na którą się wybiera w tę cześć parafii pozwoli mu rozeznać problem i właściwie rozwiązać. Nie jest prawdą aby kiedykolwiek publicznie się wyraził, że nie zamierza kogoś odwiedzić z wizytą duszpasterską albo odmawiać komuś posługi kapłańskiej.

10. 04 grudnia tj. w sobotę matki z Rady Rodziców przyszły do ks. Proboszcza, aby załagodzić sprawę.
"Jakież było zdumienie matek, które następnego dnia z ambony usłyszały, że to... one go przepraszały. Mówił w kościele, że obiecałyśmy się wycofać z naszego listu. Kłamał w żywe oczy. To ma być ksiądz?!"

Ks. Proboszcz owszem odniósł się do tego spotkania po Mszy Św. na zmianie Tajemnic Różańcowych dla rodziców w następny dzień. Stwierdził, że panie z Rady Rodziców się ukorzyły; a ponieważ prosiły, aby o całej sytuacji nie mówić spełnił ich życzenie /te słowa słyszało ok. 400 osób!/.

11. Przypomniano, że już przed rokiem był problem z proboszczem, kiedy to sprzeciwił się aby sklep, który jest naprzeciw kaplicy mógł handlować alkoholem /od progu sklepu do progu kaplicy jest ok. 70 kroków/.

Uważamy, że postąpił słusznie niezależnie od tego w czyje interesy uderzył.

Możemy zapewnić, że ks. Proboszcz jest dla nas wielkim autorytetem.
Uważamy, że bardzo dobrze postąpił wyrażając swój sprzeciw.
Uczynił to dla dobra parafii.
Księdzu Proboszczowi życzymy wytrwałości i cierpliwości w tych dniach próby, gdyż Jezus Chrystus w Kazaniu na Górze wyraźnie stwierdza, iż
"Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was.
Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie" (Mt 5,11-12).


Niech go wspiera patron naszej parafii św. Michał Archanioł patron walki ze złem.
Jesteśmy z naszym ks. Proboszczem.

Z wyrazami szacunku członkowie Rady Parafialnej.



Artykuł z portalu www.zeleznikowa.pl


"Poszukiwania diabła w mniejszej z Żeleźnikowych rozpoczął podobno nasz ksiądz proboszcz. Tak głosi wieść gminna podana przez "Gazetę Krakowską" 10 grudnia tego roku. Diabła im bardzo brakuje, bo artykuł na temat poszukiwań zajął, aż dwie szpalty w gazecie i to w części ogólnopolskiej. Natychmiast wykorzystały to niektóre portale internetowe kopiując jego treść na swoich stronach. Z racji tego i ja /redaktor strony zeleznikowa.pl/ nie mogę pozostać obojętna, wobec tak szeroko zakrojonych poszukiwań. Pozwólcie jednak, że się do nich nie przyłączę, a spróbujemy obiektywnie a przynajmniej "w miarę" przedstawić rację obu stron konfliktu, jak również własne przemyślenia w tej sprawie.

Być może jest jeszcze ktoś, kto nie wie, o czym piszę i z czego wynikła cała, nie da się ukryć nieprzyjemna afera. Zadrażnienie między rodzicami i nauczycielami SP w Żeleźnikowej Małej, a księdzem Wiesławem Skrabaczem, pojawiło się po skrytykowaniu na Mszach niedzielnych zabawy hallowenowej, która odbyła się w tygodniu poprzedzającym uroczystość Wszystkich Świętych w szkole podstawowej w Żeleźnikowej Małej. Organizatorzy imprezy oraz rodzice poczuli się dotknięci formą, w jakiej została im zwrócona uwaga, jak również tym, iż zostało to dokonane na forum całej parafii i przy dzieciach. Niestety nie jestem w stanie ustosunkować się osobiście, co do przekazu komunikatu przez księdza, ale z relacji uczestników Eucharystii w kościele parafialnym wiem, że był on bardzo emocjonalny i ostry. Jestem w stanie obiektywnie stwierdzić, że do tego parafianie powinni być przyzwyczajeni, wszak również poprzedni ksiądz proboszcz miał w zwyczaju dosadnie wyrażać się o rzeczach, które go bulwersowały/ Potrafię również zrozumieć rozgoryczenie osób, których to obwieszczenie dotyczyło, zwłaszcza jeśli ogłoszenia w kaplicy były wyrażone jeszcze mocniej. Swój sprzeciw wobec takiego przedstawienia sprawy przez księdza mieszkańcy i nauczyciele wyrazili w liście skierowanym do niego. Zażądali w nim również przeprosin. Ksiądz Wiesław wobec tak postawionej sprawy zwołał nadzwyczajne zebranie Rady Parafialnej, aby ta pomogła mu odnaleźć się w tej sytuacji oraz postanowić, co z tym dalej. Koniec końców sprawa ta otarła się ponadto o Gminę Nawojowa i Kurię Biskupią w Tarnowie. Przynajmniej w teorii na dzień dzisiejszy wszystkie strony konfliktu oraz włączeni w niego "rozjemcy" twierdzą, że sprawa zbliża się do polubownego jej rozwiązania. Ja jednak sądzę, że nie jest to takie łatwe skoro jedna ze stron postanowiła udać się do mediów, które niestety w sposób jednostronny i nierzetelny opisały streszczoną przeze mnie aferę.
Nie mogę pojąć, co ich do tego skłoniło. Nie ukrywajmy, że w parafii miała miejsce nie jedna "afera" w ostatnim ćwierćwieczu jej istnienia. "Afery", w których również, jako konsultanci "wzywani byli i wójt i biskup". Nigdy jednak, nikt nie zwracał się do mediów, bo tak nie rozwiązuje się konfliktów w rodzinie. Zwłaszcza, że osoby uważające się za poszkodowane skryły się w artykule pod zwięzłą formułką "nazwisko do wiadomości redakcji" równocześnie wystawiając księdza Skrabacza, brzydko mówiąc "do odstrzału". Naiwność ludzka jednakże jest wielka, bo tylko naiwny może myśleć, że w małej wiosce jego personalia pozostaną ukryte i nikt, nikomu, nigdy nie powie, kto to powiedział i nie dotrze to do księdza. Z drugiej strony skoro są tak bardzo przekonane o nieomylności swoich poglądów i swojej krzywdzie, dlaczego się boją? "Szukajcie prawdy, a prawda Was wyzwoli" to cytat z Ewangelii według świętego Jana. I według tej myśli postanowiłam poprowadzić swój tok myślenia. Ten cytat jest również moją dedykacją dla autorki artykułu zamieszczonego w Gazecie Krakowskiej pani Marty Paluch, która w swym artykule mija się z prawdą nie raz i nie wiem, co jest tego przyczyną. Czy jednostronne podejście do tematu, czy brak sprawdzenia wiarygodności swoich danych, a może została wprowadzona w błąd przez "pokrzywdzonych"? Jako, że wciąż wierzę, że świat jest w zasadzie dobry a nie zły nie pozostaje mi nic innego jak przyjąć przypuszczenie ostatnie.
Niestety chociażbym nie chciała, muszę polemizować z faktami przedstawionymi przez panią Martę, a raczej ze światopoglądem osób przedstawionych przez nią w artykule.
Zastanawia mnie fakt, że nikt nie zatrzymał się nad tym, dlaczego ksiądz proboszcz zrobił tę awanturę związaną z zabawą Halloween? Naprawdę przeciwna strona przyjęła, że postanowił zepsuć im pomysł przybliżenia dzieciom "o tradycji tego święta w krajach anglosaskich" /cyt. za GK/. Nikogo nie zastanowiło, z czego wynikła ta wściekłość na "niewinną dziecięcą zabawę"? Czy ktokolwiek z poszkodowanych zatrzymał się nad tym, wgłębił się w temat Halloween i okultyzmu? Dlaczego pani redaktor nie spróbowała, chociaż sama rozważyć, z czego wynikła zaciekłość księdza , tylko obśmiała szukanie diabła? Jego nie trzeba szukać, on jest czuwa i czeka. Kryje się w tych małych szczegółach, których nie chcemy, albo nie możemy dojrzeć. Chowa się również pod tą niewinną zabawą dla dzieci, która jak dla mnie jest po prostu zgapieniem tego co modne, nie koniecznie mądre, na zachodzie, a przecież my tak za tym gonimy, bo chcemy być super-hiper światowi. Niech nie myślą, że my to takie ciemne masy, moherowe babcie klepiące różaniec w kościele, pokażmy zagranicy, pokażmy dużym miastom, że też jesteśmy nowocześni. Ciekawe ile osób myśli, jaki biznes ktoś na nich robi? Pamiętam jak "wchodziły" do kraju Walentynki, szał, bo to z USA, bo to takie modne. Teraz mamy nie tylko Walentynki i Halloween, ale również Boże Narodzenie od następnego dnia po Wszystkich Świętych. I cieszmy się, bo jesteśmy super ekstra do przodu, już nie można mówić, o nas jako o zacofanych. Rej się zapewne w grobie przewraca, bo co prawda nie w kontekście języka, a tradycji, słowa jego wiersza stają się niestety całkowicie bezwartościowe:
"A niechaj narodowie wżdy postronni znają,
/ Iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają! /
Bo Polacy to już i myślenia swojego nie mają. Tak i chyba myślenia zabrakło tym, którzy uznali, że tak na złość im ksiądz powiedział, że Halloween to przykrywka dla satanizmu, okultyzmu a krótko mówiąc diabła. Co złego może być w poprzebieranych dzieciakach, które chodzą po ulicach i zbierają słodycze, bo tak najczęściej telewizja przedstawia nam sposób obchodzenia tego święta m. in. w Stanach Zjednoczonych. To jest tak wersja light Halloween, która rzeczywiście wygląda słodko, wesoło i zachęcająco. Tylko, że to święto ma również drugie oblicze, o którym się nie mówi, albo mówi się bardzo mało uznając, że jest to zjawisko rzadko spotykane i nam nie grozi. Nic bardziej mylnego.
"Diabeł tkwi w szczegółach" w tych maleńkich szczególikach, które potem urastają do rangi największych życiowych problemów. Poznajmy wobec tego te szczegóły. Skąd się wzięło Halloween? Jego historia sięga czasów Celtyckich, kiedy to 1 listopada był pierwszym dniem ich Nowego Roku. Wierzyli a raczej należałoby napisać, że wierzą, iż 31 października ich bóg Samhain ma największą moc. Granica między zaświatami, a światem ludzi żyjących zaciera się, zaś duchom, zarówno złym jak i dobrym, łatwiej się przedostać do świata żywych. Do ich obyczajów związanych ze świętowaniem tego czasu było składanie ofiar z dorosłych i dzieci, których wrzucano do wielkich ognisk wokół, których tańczyli wyznawcy kultu demonów. Również przecież "nic nieznaczące" przebieranie się oraz zbieranie cukierków ma swoje, określmy to okultystyczne korzenie. Druidowie chodzili od zamku do zamku, jako poczęstunku, żądając młodej dziewczyny, która następnie była palona na stosie, jako ofiara na szatana. Jeśli odmówiono im poczęstunku ich drzwi były znaczone, aby szatan i inne demony mogły tej nocy przyjść i kogoś z tego domostwa zabić, co często się zdarzało. Wspomnijmy tylko, na koniec, że noc z 31 października na 1 listopada jest najważniejszym dniem w roku Kościoła szatana. Zastrzegam od razu, że informacje te pochodzą zarówno ze źródeł świeckich jak i katolickich. Ja mam w tym momencie dosyć i naprawdę przejmuje mnie w jakimś sensie groza, pod jaką miłą i zabawną przykrywką szatan ukrył swoje tajemne praktyki. Pozwalając na przebieranie się naszym dzieciom za trupy, czarownice czy duchy, na bieganie po cukierka nieświadomie kultywujemy szatańskie rytuały. Tylko diabeł może być tak przebiegły, żeby wymyśleć coś tak sprytnego. Halloween to po prostu atrakcyjnie opakowana, ale dla duszy bardzo niebezpieczna zabawa. Młodzież a tym bardziej dzieci nie mają pojęcia o tych duchowych zagrożeniach. Często również rodzice nie zdają sobie z niego sprawy . Wobec tego, kiedy ktoś je nam wskazuje może warto się nad tym zastanowić. Księża i egzorcyści przestrzegają, że zły duch nie żartuje. Niewinne zabawy często mogą się skończyć tragicznie, chociaż zaczynają się niepozornie. Diabeł dobrze wybiera sobie ofiary i wie gdzie trafi na podatny grunt, a potem "sieje". Najpierw horoskop, potem karty i "tak dla zabawy sobie powróżę", dochodzą karty tarota a potem już kusi posiadanie coraz więcej wiedzy i np. wywoływanie duchów. Co jest dalej- to już proponuję przeczytanie konkretnej lektury, a tym, co się im czytać nie chce proponuję, porozmawiać ze starszymi rodu, którzy na pewno opowiedzą o tym jak to ktoś "bawił się" w wywoływanie duchów i jak to się kończyło. A zaczynało się niewinnie z ciekawości czy dla żartu. Bo z tym jest trochę jak z kradzieżą i ze znanym pewnie wielu powiedzeniem ks. Kanonika Józefa: "Od rzemyczka do koziczka, od koziczka do koniczka, po koniczku szubieniczka" Nauka jest prosta - zaczynamy od byle głupoty, wiary w horoskopy czy wróżenia z kart, po czym brniemy coraz dalej, aż nie jesteśmy w stanie się sami z tego wycofać.
Czy teraz protest księdza Skrabacza wobec wyprawiania zabawy hallowenowej nie wydaje się Wam jeszcze bardziej uzasadniony? Poza tym jest jeden i nie zaprzeczalny fakt, który go uprawnia do poruszania tej kwestii to on przed Bogiem jest odpowiedzialny za życie i rozwój duchowy swoich parafian. Nie biorę teraz pod uwagę ani formy ani treści jego wypowiedzi, chodzi mi tylko o sens. Czy mając tą wiedzę, o "święcie duchów" mógł to przemilczeć i udać, ze nic się nie stało? Kościół od lat przypomina o tym i ostrzega. Nie tylko ten w Polsce, ale i na świecie np. we Włoszech zaapelowano, aby w noc Halloween parafianie wystawili w oknach obrazy świętych, "muzeum archidiecezji genueńskiej obmyśliło trasę w historycznym centrum miasta, mającą na celu przybliżyć i wspólnie odkryć ślady dotyczące tego święta i jego ewolucji. Uczestnicy odwiedzą cmentarz, poznają życie świętych, a na koniec będą mogli uczestniczyć w poczęstunku składającym się ze słodyczy tradycyjnie związanych ze Świętem Zmarłych". Kościół w Polsce również głośno przeciwstawia się temu świętu, sprzeciw wobec niego głosił m.in. śp. Biskup Jan Chrapek, w tym roku abp. Sławoj Leszek Głódź wystosował do swoich diecezjan list, w którym przestrzega przed tą niebezpieczną zabawą i przypomina, że "Kościół ostrzega przed angażowaniem się w jakiekolwiek formy okultyzmu i magii. Nauczanie to znajdujemy w Katechizmie Kościoła Katolickiego (p. 2116 i 2117), w dokumencie Stolicy Apostolskiej "Jezus Chrystus dawcą wody żywej" (Watykan, 3 lutego 2003 r.), w Nocie Duszpasterskiej Konferencji Episkopatu Toskanii (Florencja, 1 czerwca 1994 r.) oraz w zwyczajnym nauczaniu biskupów." Wobec powyższego jasno widać, że to, o czym mówił ksiądz Skrabacz nie było jego prywatną opinią a nauczaniem Kościoła Katolickiego, a w tej kwestii ksiądz ma nie tylko prawo, ale obowiązek się wypowiadać. Bardzo dużo mi tej pisaniny wyszło i nie jedno mogłabym tutaj jeszcze dopisać, ale tą kwestie pozostawmy już zamkniętą. Tylko na chwilę chciałabym się jeszcze zatrzymać na artykule pani Paluch, w końcu zarzuciłam, ze w kilku miejscach mija się z prawdą, artykuł oczywiście. Proponuję mieszkańcom parafii przypomnieć sobie, rzeczywiście czy to pierwszy w historii konflikt z jakimkolwiek księdzem, ale tak szczerze się zastanówcie, a potem opowiadajcie, że ten obecny ksiądz to się do niczego nie nadaje, bo się jako jedyny z połową wsi pokłócił. Pamięć wybiórcza to doskonały pretekst do mijania się z prawdą. Na radzie, nie był puszczany żaden film - jedynie wyjaśniane pochodzenie i idea Halloween. Moim zdaniem obie strony konfliktu poszły w nim za daleko, pora się zatrzymać i zastanowić co tak naprawdę jest ważne, bo mnie po napisaniu tego wszystkiego najbardziej boli mnie i zastanawia jedna rzecz. Ostatnie zdania artykułu z GK "- Widzi pani ten biały dom? Tam szatan mieszka! - śmieją się dzieci ze szkoły w Żeleźnikowej, rzucając się śnieżkami. One jako jedyne we wsi zdają się nie bać ani księdza, ani diabła, który wyziera z Helloween." Wielka szkoda, że te dzieci się nie boją. Nie księdza, ale szatana, który istnieje naprawdę, a największym jego sukcesem w dzisiejszych czasach jest to, iż nie wierzymy w to bądź nie chcemy o tym pamiętać. I czy jest się z czego śmiać ... "


Strona Główna